Polacy z natury są oszczędni i lubią łapać tzw. okazje. Jednak niska cena zazwyczaj nie idzie w parze z jakością. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza, gdy damy się skusić wyjazdem last minute. Miejsca w znacznie obniżonej cenie pojawiają się na kilka, bardzo rzadko kilkanaście dni przed wylotem. I to wyłącznie w sytuacji, kiedy biuro podróży nie sprzeda swoich wszystkich miejsc lub ktoś zrezygnuje z wyjazdu w ostatniej chwili. Biura podróży chcąc zapełnić swoje samoloty i zarezerwowane miejsca hotelowe, wolą sprzedać je po bardzo niskiej cenie niż w ogóle na nich nie zarobić. Jeśli więc chcesz spędzić urlop z rodziną, raczej nie skorzystasz z tej oferty. Powodem jest liczba miejsc na ostatnią chwilę – rzadko zdarza się, by było ich kilka w to samo miejsce. Może się też okazać, że wycieczka w ofercie last minute wcale nie jest taka tania, bo do podstawowej ceny trzeba jeszcze sporo dopłacić: np. za wizy, bilety wstępu itd.

A miało być blisko plaży…
W ferworze pośpiesznego pakowania, zadowoleni z upolowania „świetnej okazji” często zapominamy sprawdzić również takie rzeczy, jak miejsce zakwaterowania (zamiast hotelu przy plaży możemy dostać hotel z dala od niej) albo miejsce wylotu (np. zamiast Wrocławia Poznań). Co istotne, w ofercie last minute, lecimy do ustalonego lotniska, w określonym terminie i tylko czasem do określonego hotelu. Regułą jest, że znamy tylko standard hotelu, ale już nie jego dokładne położenie. Niektóre linie naliczają też opłaty za przewóz bagażu rejestrowanego albo ubezpieczenie. Warto więc dokładnie przemyśleć, czy stać nas na poniesienie dodatkowych kosztów. Jeśli jesteśmy dyspozycyjni, elastyczni i nie zależy nam na pobycie w określonym hotelu oraz mamy gotówkę na „niespodziewane” wydatki, szukajmy ofert na ostatnią chwilę. Pomocne w ich szukaniu będą promocje lotnicze. Warto zapisać się na newsletter linii lotniczych oraz alerty (powiadomienia) cenowe, dzięki którym będziemy otrzymywać informacje o cenach interesujących nas lotów, jeśli te ulegną zmianie (obniżce).

(MW)